Siła tkwi w zespole

Firma, którą wielokrotnie przywoływałam w moich wpisach, jako przykład mądrego podejścia do pracowników jest Google. Tak będzie i tym razem. W Google wiedzą, że to zespół ludzi stanowi siłę napędową, a komunikacja między nimi w sposób bezpośredni wpływa na rozwój całej firmy. Każdy członek zespołu jest tak samo ważny, a team leader, który stoi na jego czele,  jest na równi z pozostałymi. Każdy może zgłosić swój pomysł, a wszystkie one są tak samo ważne. Co więcej, jeśli nasz przełożony podał pomysł, który uważamy za pochopny, czy po prostu „głupi” mamy obowiązek (tak obowiązek), go obalić, lub przynajmniej go głosno przedyskutować.  „Liczy się jakość pomysłu, a nie to, kto go zaproponował” [How Google Works]. Trzeba głośno mówić o swoich opiniach, takie spotkania działu są zazwyczaj konstuktywne. Brzmi trochę jak bajka? Wiele aspektów pracy Google brzmi jak bajka 🙂

Jak praca w zespole wygląda u nas? Jak jest z naszą komunikacją? Istnieje w nas przekonanie, że kłótnia/konfrontacja jest destrukcyjna i utrudnia naszą pracę. Może właśnie dlatego, ludzie nie dostrzegają w nich potencjału? Wolimy uciekać, niż się skonfrontować? Dlaczego się boimy? Jest w naszej podświadomości niechęć do uczestnictwa  w konfrontacji. A przecież to element prawie każdej komunikacji …

Grupa kilku pracowników, zespół, team- nazwijmy ich, jak tylko chcemy. Współpracują ze sobą, każdy z nich jest inny, każdy z nich ma inne poglądy i pewnie pomysły. Dochodzi między nimi do wymiany zdań i dzięki temu, dzięki emocjom i zaangażowaniu wymyślają razem coś fajnego, realizują projekt, ciekawy i dodatkowo w terminie. Każdy trafny pomysł jest tak samo doceniany, podobnie jak w Google. Sytuacja idealna tak? Teraz pomyślmy, że w takiej grupie kilka osób jest sfrustrowanych innymi członkami zespołu. „Współpraca” między nimi to jedna wielka przepychanka. Nowe pomysły są odrzucane, tylko dlatego, że ludzie nawzajem się nie lubią. Co więcej, uciekają od bezpośredniej konfrontacji, wolą milczeć i po prostu „strzelić focha”. Może dla wielu z was to sytuacja abstrakcyjna, jednak ja o takich często słyszę. Jak mamy zachować się wobec osób, które zamiast wyjaśnić sobie wszystko, nie odzywają się do siebie i złośliwie odrzucają swoje pomysły? Takie osoby bardzo destrukcyjnie wpływają na cały zespół i wspólny cel.

W obu tych przypadkach narasta napięcie, jest to normalny element komunikacji interpersonalnej. Napięcie ma dwie drogi uwolnienia: albo bezpośrednia konfrontacja, kłótnia, sytuacja bardzo emocjonalna, ale oczyszczająca /lub wzajemna destrukcja i ukrywanie swoich emocji w środku („przecież nic się nie dzieje” albo „on/ona znowu mają focha, lepiej ich omijać”, „to pomysł szefa, więc nie można się mu sprzeciwiać”). Najczęściej wybieramy ten drugi sposób- jest po prostu dla nas łatwiejszy, przecież po 8 godzinach stąd wyjdę, więc po co mam się starać i kłócić z kimś. Trudno…. To może właśnie powód, dlaczego organizacje w Polsce nadal mają problem z pracą zespołową? Możemy rozwiązać zespół, ale to raczej rzadko się zdarza, a na dłuższą metę i tak nie przynosi większych skutków, te osoby idą dalej, ze swoim destrukcyjnym podejściem. Trzeba jasno określić zasady panujące w zespole, wprowadzić podstawowe prawa dla każdego jej członka, takie jak wzajemny szacunek- to jest podstawa współpracy! Dużą rolę ogrywa team leader, który powinien być „moderatorem” pracy grupowej. Nie powinien się bać swoich ludzi i ewentualnych uwag dotyczących jego pomysłów.

Wszystko zależy od nas, ja na pewno nie uciekam od konfrontacji (ale to powód mojego bojowego charakteru- to nie zawsze jest zaleta!). Ważne, aby w zespołach nie było zbędnego napięcia. A konfrontacje nie były na tle ego, tylko faktycznie dotyczyły sedna problemu i służyły podnoszeniu efektywności zespołu.

 

You may also like