Mało kto z nas lubi ciszę. Na co dzień staramy się ją zagłuszać. Słuchamy radia, włączamy telewizor itd. A to właśnie cisza jest bardzo cenna i stanowi klucz do wewnętrznego spokoju.  Nauczyłam się tego, kiedy po raz pierwszy poszłam na zajęcia z jogi. Jestem osobą wierzącą, więc joga to dla mnie jedynie ćwiczenia fizyczne + moment, kiedy mogę się wyciszyć i oczyścić umysł. Nie powtarzam słów za prowadzącym zajęcia, nie zgłębiam całej ideologii. Teraz rzadko, niestety, znajduję czas na regularne uczęszczanie na zajęcia, ale nadal doceniam ciszę i chwilę medytacji (wiem, że słowo medytacja bardzo poważnie brzmi, ale u mnie odnosi się do spokojnego rozmyślania w  ciszy lub/i oczyszczania mojego umysłu ze szkodliwych emocji).

Kiedy siadasz w ciszy, sam ze sobą, nagle uświadamiasz sobie, że w Twojej głowie jest 27373 myśli na sekundę, minutę i panuje tam chaos. Kiedy na zajęciach prowadząca powiedziała: „zamknij oczy, odpręż się, nie myśl o swoich problemach”- jak myślisz o czym wszyscy pomyśleli? Jasne, że o swoich problemach. Fala myśli, która mnie zalała była tak szalona, że chciałam wstać i wyjść. Myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, na szczęście to normalne. Była to konswekwencja mojego dotychczasowego stylu życia. W naszych głowach po prostu dużo się dzieje. Faktycznie rzadko kiedy miałam okazję w ciszy  spokojnie przemyśleć swoje sprawy.  Nie mówiąc już o potrzebie całkowitego „wyciszenia umysłu”.

Ostatnio słuchałam ciekawego audiobooka. Była to dla mnie nowość, bo uwielbiam czytać książki. Jestem wzrokowcem, więc łatwiej mi przychodzi wyobrażenie sobie czegoś, kiedy to widzę, lub kiedy czytam. Słuchanie książki na początku było dla mnie trochę trudne, na szczęście szybko trafiłam na pozycję, która całkowicie mnie pochłonęła. Nie miałam dotąd okazji czytać, czy słuchać książek Beaty Pawlikowskiej, to była jednak dobra decyzja. Wypiłam dostęp i mogłam rozpocząć słuchanie książki- „Blondynka nad Gangesem”. Dlaczego nawiązuję do tej lektury? Bo właśnie w niej wielką rolę odgrywa cisza.

Po pierwsze Beata Pawlikowska jest chyba najbardziej pozytywną i spokojną osobą, jaka chodzi po tej ziemi. Po drugie w bardzo przejrzysty sposób wspomina swoje przygody, ale również opisuje emocje, z taką prawdą w głosie, że zapragnęłam czuć, ten błogi stan, który ona odczuwała. Po trzecie i najważniejsze sama Beata docenia potęgę ciszy i medytacji. W książce opisuje swoje niestety negatywne doświadczenia związane z kursem medytacji, kiedy prawie została uwięziona. Zachęcam was do tej lektury- konkretna, pozytywna i w sposób interesujący podchodząca do istoty Boga. Sprawdźcie sami 🙂

Ten wpis miał być i mam nadzieję, że był tylko wstępem do tematu, jakim jest praca nad sobą samym. Doceniajmy ciszę i znajdźmy czas na wsłuchanie się w nasz wewnętrzny głos.

Enjoy!

You may also like