Pojedynek Dawida z Goliatem

Jeśli chodzi o pielęgancję i makijaż jestem minimalistką. Patrzę przede wszystkim na jakość produktu, skład i wydajność. Czasami jednak zdarza mi się poszaleć i kupić coś, co jest strzałem w 10! Przy okazji gwiazdki i świątecznych prezentów chciałam kupić sobie lepszy tusz do rzęs. Nie mam żadnych wygórowanych oczekiwań jeśli chodzi o tusz – wydłużenie i pogrubienie. Dodatkowo nie może się sypać po kilku godzinach. Nie wyobrażam sobie spotkania z kandydatami z wielką „pandą” pod okiem…

Na początku grudnia, po wcześniejszym przygotowaniu się (tysiące opinii, stron itd) poszłam do Sephory aby przyjrzeć się z bliska droższym tuszom. No i patrzył na mnie, piękny, w  złotym opakowaniu, tusz YSL. Wyglądał naprawdę szykownie, również szczoteczka wydawała mi się odpowiednia. Wzięłam, prezent dla samej siebie został zapakowany i czekał na odpowiednią chwilę. Jak skończyła się ta historia? Hmmm…. Tak, że tydzień po rozpakowaniu poszłam do Rossmana i kupiłam tusz za 10 zł 😀 Szczegółowe porównanie znajdziecie poniżej:

 

Sprawca zamieszania! YSL, Volume Effet Faux Cils, black- cena ok 140 zł.

Plusy:

– fajna konsystencja, pierwszy raz spotkałam się z takim silikonowym wykończeniem, dla mnie mega fajne;

– piękne, poreczne opakowanie;

– praktyczna szczoteczka;

– tusz nie pozostawia grudek, nie skleja rzęs.

Minusy:

– nie jest wytrzymały, po 5 godzinach mam pod oczami „pandę”

– pierwsza warstwa tuszu nie daje efektu „WOW”, dopiero druga, ale wtedy czuję się jak wymalowany klaun, więc to nie dla mnie!

– jak na cenę, nie ma w ogóle szału.

 

Jest i on! Lovely,Curling Pump Up Mascara, black- cena ok. 10 zł.

Plusy:

– idealnie sprawdził się na moich rzęsach, już pierwsza warstwa daje efekt, jakiego oczekuję; moja mama, która jest bardziej wymagająca ode mnie, również była zaskoczona;

– szczoteczka zupełnie inna niż w pierwszym przypadku, ale jak dla mnie jest okej;

– cena, za taką cenę nie spodziewałam się takiego efektu.

Minusy:

– jeśli komuś zależy na trwałości, to nie trafił dobrze- efekt „pandy” również się pojawił;

– opakowanie jest dość rzucające się w oczy.

 

Jeśli komuś miałabym polecić któryś z tych tuszy, z ręką na sercu, to wybór padłby na Lovely- pozytywne zaskoczenie za 10 zł. Która z nas nie lubi takich perełek?! Ja natomiast będę szukać dalej fajnego tuszu z wyższej półki, jestem pewna, że taki istnieje i że na niego trafię!

A może wy macie jakieś produkty godne polecenia? 🙂

Continue Reading