Jak (nie) pisać CV?

Niekoniecznie chodzi o CV z efektem „wow”, ale o poprawnie i przejrzyście napisane, które pokazuje jaki jest jego autor. Przeglądam dziennie ok 200 CV, więc wiem o co w tym chodzi :) Dzisiaj skupię się na elementach, których NIE NALEŻY umieszczać w CV. Zaczynajmy:

1. Panuje jakaś moda na pisanie o swoim znaku zodiaka i stanie cywilnym- muszę być z Tobą szczera- nikogo to nie interesuje, tak jak to czy posiadasz dzieci (rekruter nie może też o to zapytać wprost). Nie trzeba tego pisać, przecież nie będę sprawdzać połączeń metafizycznych.

2. Nigdy, ale to nigdy, niech Cię nie kusi aby wklejać w CV zdjęcie z wakacji, wesela, czy z innych uroczystości. Takie zdjęcia powinny być w Twoich prywatnych folderach, abyś mógł do nich wracać i wspominać piękne czasy.

3. Wiesz, ile czasu zajmuje założenie nowego maila?- maksymalnie 3 minuty. Dlatego proszę Cię, jeśli Twój aktualny adres mailowy brzmi: kwiatuszek1992, dziubeczek itd, zmień to. Nikt nie będzie Cię traktować poważnie, skoro Ty sam tego nie robisz.

4. Wymieniaj chronologicznie doświadczenie, zawsze pisz daty. Przy nazwach firm, pisz zawsze nazwy stanowisk i opisz krótko, czym się tam zajmowałeś, może to być od pauz, kropek, czy po prostu krótko opisz to w kilku zdaniach.

5. Nigdy, ale to nigdy – nie kłam i nie koloryzuj. To zawsze wyjdzie prędzej, czy później. Rekruter zawsze o to zapyta. Jeśli Twoja znajomość języka angielskiego jest na zerowym poziomie to to napisz, a nie pisz, że jest na poziomie B1/B2. Oszczędzisz sobie stresu i nam niepotrzebnego zawodu.

 

PS. Słownik ortograficzny nie gryzie! 🙂

Continue Reading

Jak żyć po urlopie?

Pierwszy wpis, pojawia się w momencie nieprzypadkowym. Tydzień temu wróciłam do pracy, po dwutygodniowym urlopie… Sytuacja bolesna, aż bardzo. Pozostały piękne mazurskie wspomnienia, nadal czuję specyficzny zapach jeziora, który potrafi mnie uspokoić.
Niestety jednak, wszystko co dobre, szybko się kończy. Projekt, pt. „koniec wakacji, pracę czas zacząć” – trwa. Jak nie zwariować? Wydaje mi się, że najważniejsze w tym wszystkim jest nastawienie, powtarzam sobie co godzinę, że dam radę, przecież lubię moją pracę.
Na wszelki jednak wypadek, mój urlop trwał do środy, pierwszy dzień w pracy pojawiłam się dopiero w czwartek, a to oznacza, że za dwa dni znowu był weekend. Tak o sobie sprytnie zaplanowałam i tej myśli kurczowo się trzymałam. Staram się cieszyć małymi rzeczami, tzn. po raz kolejny założyłam mój ulubiony garnitur, napiłam  się kawy z koleżankami z pracy, wróciłam nawet na dobrą drogę i odwedziłam grzecznie siłownię.
Boję się jedynie, że cała równowaga, jaką osiągnęłam podczas mojej przerwy zostanie zachwiana… cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

A wy, macie jakieś sprawdzone sposoby radzenia sobie z „lękiem pourlopowym”?

Continue Reading

Czy potrafimy szukać pracy?

Pierwszy HRowy  wpis. Czy potrafimy szukać pracy? Jak to robimy i gdzie szukamy ofert pracy? Poniżej moje przemyślenia.
Moja mama, ostatnio przyszła z pracy bardzo poruszona (pracuje w miejscowym laboratorium, jest analitykiem medycznym, od przeszło 30 lat, pierwsza i zapewne jej jedyna praca w karierze zawodowej), jej przełożeni „szukają” nowej osoby do pracy. Okazuje się jednak, że o wykwalifikowaną osobę bardzo cieżko i na razie nie mają żadnego kandydata. Na moje pytanie: no okej, ale w jaki sposób szukają?, odpowiedziała: „no jak to jak? normalnie? tu pytają, tam pytają”.

Pomyślałam sobie, no fajnie, ale jak oni chcą zatrudnić kogoś naprawdę wartościowego, skoro docierają pewnie do 20% potencjalnych kandydatów? Zmienił się rynek pracy, teraz to rynek kandydatów, a nie pracodawców. Od ponad roku widać takie tendencję i wydaje mi się, że o dobrego pracownika będzie toczyła się prawdziwa walka :)

Skoro łatwiej jest teraz o pracę, czy faktycznie umiemy jej szukać? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie- i tak i nie. Starsze pokolenie, pokolenie, które reprezentuje np. moja mama- raczej niechętnie myśli o poszukiwaniu pracy, zmieniło się w tym procesie chyba wszystko. Okej, zwolnią mnie to pójdę do bezrobocia i będę czekać na ofert, które wybierze dla mnie urzędnik. Nie dziwi mnie takie myślenie, ale bardzo martwi. W dobie internetu, mamy dostęp do portali, na których są setki, tysiące ofert pracy. Możemy wejść na stronę internetową pracodawcy i tam nawiązać kontakt, ale o tym trzeba tym osobom mówić, a nawet pokazać im możliwości.

Jeśli chodzi o osoby młode, te doskonale potrafią koszystać ze wszystkich portali, tj. pracuj.pl, praca.pl, czy linkedin i goldenline.  Problem jest z nimi jednak inny- najczęściej aplikują „na oślep”, nie znają firmy, opinii o niej, jej charakterystyki a aplikują. Później, kiedy dzwoni rekruter nie potrafią nawet przypomnieć sobie, czy faktycznie do tej firmy aplikowali. Oczywiście, są  tez tacy, którzy są w pełni świadomi i oberwało się im tylko przypadkiem.

Dobra rada, jeśli szukacie pracy- róbcie to z głową! Czytajcie opinie o firmie,  odwiedzajcie strony internetowe, nie bójcie się pytać i proszę nie zapominajcie, gdzie aplikujecie :)

Podstawą aplikacji jest przesłanie CV, czy umiemy je napisać? O tym w kolejnym wpisie :)

Continue Reading

Dlaczego blog?

Zawsze mam dużo do powiedzenia, więc postaram się tym podzielić ze światem. Mam nadzieję, że będzie przydatnie i na temat. Uwielbiam „dobre” jedzenie, mode, ciekawe buty i seriale. Kocham spacerować po Krakowie, a kiedyś zamierzam to robić i w Nowym Jorku 🙂 Oczywiście będzie też o mojej zawodowej pasji, czyli rekrutacji.

Jak żyć i nie zwariować? Od natłoku informacji, aplikacji, sensacji i rewolucji żywieniowych? Nie w do końca wiem… ale jakoś sobie chyba radzę 🙂

Continue Reading